Profil użytkownika doktorpueblo

Bardzo dziki kraj (2018)

Gorąco polecam ten miniserial dokumentalny (dostępny na Netflixie). Trudno uwierzyć w tę historię, mimo że wszystko jest świetnie udokumentowane. I trudno po jej obejrzeniu nie spierać się o to, czym jest prawo, wolność, demokracja, prawda, prawo do własnej kultury/religii itp.

Czarownica 2 (2019)

Można by tę kiczowatą, przesłodzoną bajeczkę uznać za typowy Disneyowski produkt dla dzieciaków, gdyby w tym całym kolorowym do wyrzygania świecie nie pojawiła się nagle ni stąd ni zowąd scena nawiązująca do gazowania Żydów w Auschwitz. Oczywiście z wesołymi skrzacikami w tle. Na bazie tych faktów wnioskuję, że film jest dziełem osoby o poważnych zaburzeniach umysłowych.

Słodki koniec dnia (2019)

Jacek Borcuch nie potrafi wybić się poza banał. Nawet jak mówi coś "bardzo kontrowersyjnego" (w swoim mniemaniu), to nikt tego nie zauważa. Zdjęcia i Janda - super, scenariusz - szkoda gadać.

Aniołki Charlie'ego (2019)

Rebranding poprzez solidny kop w jaja wszystkich facetów, którzy się nawiną.

Co zrobił Jack? (2017)

Za dużo Lyncha widziałem, żeby mnie to jakoś mocniej obeszło. Ot, Netflix dał pieniądze, a Mistrz zrobił im w jakąś godzinę film.

Monument (2018)

Będę pewnie odosobniony w tej opinii, ale podobało mi się bardziej niż "Wieża. Jasny dzień". Na arcydzieło spod ręki p. Jagody musimy jednak jeszcze poczekać.

Ad Astra (2019)

Na szczęście dzień wcześniej widziałem Ptakodemię, więc mogę zapewnić, że nie jest to największy gniot świata.

Ptakodemia (2008)

Przy tym filmie wszystkie inne „najgorsze filmy świata” wydają się całkiem porządną robotą. Trzeba obejrzeć, po pierwsze, dla absolutnie unikatowych efektów specjalnych, a po drugie, żeby zobaczyć na czym polega praca tych wszystkich niewidocznych ludzi od montażu, dźwięku, ostrzenia itp. A dokładniej - żeby zobaczyć, jak wyglada film, w którym tego nie ma. Seans w kinie, z wyrobioną publicznością, był bardzo wesoły ;)

AUN – początek i koniec wszech rzeczy (2011)

Nie wiem, czy to ma jakiś sens. Wątpię, ale nie przeszkadza mi to.

Pracująca dziewczyna (1988)

Oglądane po latach raczej bawi. Bajeczka o Korpo-Kopciuszku, w którym rajem jest własny pokój z biurkiem.

Szczęśliwy Lazzaro (2018)

Świetne. Szkoda ostatniej, fałszywej sceny w banku.

Przedszkolanka (2018)

Ogląda się jak rasowy thriller, a przecież to przede wszystkim smutna opowieść o niespełnieniu. Dałbym nawet 8, gdyby nie to, że jest to remake filmu Nadava Lapida (Synonimy, 2019), nakręconego zaledwie 4 lata wcześniej.

Herzog/Gorbaczow (2018)

Warto posłuchać, aczkolwiek pierwszy raz Herzog załamał mnie skalą swojej naiwności. Traktować rozmówcę z szacunkiem i oddawać mu należny hołd za to, co udało mu się zrobić - to jedno. Ale kręcić hagiografię człowieka bez skazy (oczywiście, bez wspominania np. o komandosach wysłanych przez Gorbaczowa do pacyfikacji Litwinów w 1991 roku) i puentować historię słowami "wszyscy płakali, gdy upadł ZSRR" - to już jednak całkiem coś innego.

6 Underground (2019)

Trzeba mieć niezły tupet, żeby w XXI wieku kręcić mało subtelnie ukrytą pochwałę CIA.

Jednym cięciem (2017)

Kolejny nudny film o zombie? Nic z tych rzeczy, Shinichiro Ueda pokazuje, że mając zombie za punkt wyjścia można nakręcić całkowicie oryginalny film, będący z jednej strony zabawną komedią, a z drugiej filmem o filmie o filmie o filmie...

Czerwony fallus (2018)

Świetne zdjęcia, niespieszne tempo, enigmatyczność lokalnej kultury - to wszystko mocne strony tego filmu, który powinien mi się bardzo podobać. Mam jednak problem ze scenariuszem, a szczególnie z tą jego częścią, którą rozumiem. Trudno przejąć się opresją, której poddana jest główna bohaterka, gdy opresja ta jest bardziej zasugerowana metaforami, niż czymkolwiek z jej rzeczywistości. O tym ostatnim dowiadujemy się tak mało, że bohaterka sprawia wrażenie nie tyle osaczonej przez mężczyzn, co raczej niewiedzącej czego chce.

Owad (2018)

Najnowszy czesko-słowacki film Jana Švankmajera, to już chyba niestety pożegnanie z widzami. Jako swoiste podsumowanie swojej drogi artystycznej reżyser przedstawia widzom film, będący równocześnie fabułą i tejże making-offem. Dla fanów pozycja obowiązkowa, nie-fani niech jednak lepiej zaczną od czegoś innego.

Midnight Express (1978)

Realizacyjnie jest to świetny film, ale „ideologicznie” jest to trudne do przełknięcia: nieważne, że bohater nie jest niewiniątkiem, nieważne że wszyscy pozostali dostają tak samo w kość - mamy się wzruszać cierpieniami jednego faceta, bo jest biały?

Wewnętrzna blizna (1972)

Eksperymentalne, awangardowe, "mistyczne" dzieło Garrela i Nico, z niesamowitymi zdjęciami (budzącymi spore uznanie dla talentu i... odwagi ekipy). To film, który mógłby kandydować do miana arcydzieła, gdyby tylko... dało się w nim odnaleźć jakikolwiek sens ;)

Kilian zawsze wraca (1963)

Jak mówił Juracek, walka z komunistycznym ustrojem nie jest szlachetna, tylko groteskowa. Swoją drogą, Juracek i tak miał szczęście, że po tym filmie zdołał jeszcze coś nakręcić (zanim dostał zakaz wykonywania zawodu).