doktor pueblo

napisał o Zabicie świętego jelenia

Ci którzy mnie znają wiedzą, że nie jestem zagorzałym fanem Lanthimosa mimo że kręci on filmy, które wydają się idealnie pasować do moich filmowych preferencji. Zawsze mi jednak u niego czegoś brakuje, a przecudowany Lobster wręcz mnie zirytował. Może właśnie dlatego najnowszy film Lanthimosa tak mi się spodobał: nie ma w nim wielkich pretensji, jest skromna ale bardzo intensywna emocjonalnie grecka tragedia (a kto zna się na tym lepiej od Greków?). Film ewidentnie ciągnie postać Martina, zagrana w sposób bardzo niepokojący przez Barry'ego Keoghana. Czas pokaże, czy to idealnie dobrana rola, czy nowy aktorski geniusz.

Koleś wymiata, taki gówniarz, a masakruje widza.